Andy

W lutym 2018 zapraszamy do dołączenia do organizowanej przeze nas wyprawy na konie do Argentyny. Tym razem dojedziemy konno aż do zagubionej na szczytach Andów granicy między Argentyną a Chile… W planach również zwiedzanie Mendozy i Buenos Aires.

 

Rajd trwa zaledwie 5 dni, ale doświadczenie wspinaczki na końskim grzebiecie na kraniec świata oraz niesamowite widoki różnorodnego, wysokogórskiego krajobrazu zapadają w pamięć na całe życie. Poza tym wyobraźcie sobie… 5 dni bez śladów jakiejkolwiek cywilizacji, bez zasięgu komórkowego, bez problemów świata pozostawianego u podnóża gór.

 

Cabalgatę („rajd konny” po hiszpańsku) prowadzi zaprzyjaźniony gaucho — Dario i przebiega ona szlakiem odległym od typowych wypraw konnych organizowanych przez dziesiątki biur w obszarze Mendozy. Wyrusza się z Las Loicas, miasteczka położonego 450 km od miasta Mendozy. Cabalgata odbywa się w małej, kameralnej grupie i przyjaznej atmosferze, oraz w towarzystwie miejscowych, indiańskich przewodników górskich i autentycznych „gauchos”. Podczas tych kilku dni będzie można poznać ciekawą i bogatą kulturę argentyńskich „kowboi”, bardzo silnie związaną z koniem. Konie rasy „criollo”, które biorą udział w wyprawie charakteryzuje największa wytrzymałość na świecie, ale są one także bardzo spokojne i posłuszne. NIE (!) trzeba potrafić jeździć konno, nawet zupełnie początkujący mogą jechać na taką wyprawę. Konie są w zupełności do tego przystosowane, a główny chód to stęp. Natomiast kontakt z naturą, niesamowite przeżycia są równie pasjonujące dla doświadczonych jeźdźców, jak i tych, którzy nigdy na koniach nie jeździli.

 

Po drodze śpimy w namiotach, które codziennie rozbijają gauchosi dbając o to, żeby wszystkim było wygodnie i ciepło. Odważni mogą też spróbować snu na świeżym powietrzu pod milionem gwiazd sklepienia południowej półkuli. Podczas wyprawy zapewnione jest także pełne wyżywienie: najlepsze argentyńskie mięso i inne tradycyjne potrawy w wykonaniu argentyńskich gauchów. Żadnych puszek i konserw. Przeznaczone do tego specjalne muły objuczone są zatem nie tylko niezbędnym ekwipunkiem jak namioty, ale także świeżymi owocami, chlebem i winem. Nic tak dobrze nie smakuje jak empanady podczas pikniku na polanach wśród koni puszczonych luzem lub argentyńskie wino i „asado” dzielone wokół ogniska po całym dniu jazdy.

 

Mendoza to nie tylko Andy, ale też przede wszystkim najsłynniejszy winiarski region Argentyny. Oprócz karmienia duszy przyrodą i niesamowitymi przeżyciami, będzie można jeszcze uraczyć ją najlepszymi argentyńskim malbecami. Zwiedzanie jednych z najwyżej położonych winnic na świecie – od małych, rodzinnych bodeg, po ogromne i wszędzie rozpoznawalne marki winiarskie – jest ciekawym doświadczeniem dla wszystkich wielbicieli wina.

Ponadto, dla równowagi, po dniach zagubienia się z dala od cywilizacji, można zanurzyć się w miejski wir jednej z najciekawszych metropolii Ameryki Południowej — Buenos Aires — zaskakującej, europejskiej i latynoamerykańskiej zarazem, kolebki tanga, miasta kontrastów — wibrującej metropolii, ale także miasta pełnego dzielnic z małymi uliczkami i nigdy, i nigdzie nie spieszących się ludzi.

 

To co, kto dołączy…? 🙂

 

W linku (kliknąć tu: luty Andy) plan podróży wraz z ceną. Plan jest dostosowany do zakupionych już biletów, jednak można też w podobnych datach wybrać jeszcze inne opcje połączeń lotniczych. Nie ma bezpośrednich lotów z Warszawy do Argentyny.

Wykonanie: CopyCon.pl